Artyści niech będą artystami
Artysta to brzmi dumnie. Można by sparafrazować znane powiedzenie, gdyby nie myśl, czy wszyscy artyści na takie szlachetne miano zasługują. Artysta bowiem to twórca, który nie tylko tworzy materialne i niematerialne dzieła sztuki, ale do tejże sztuki wnosi coś nowego, indywidualnego, niepowtarzalnego. Czy więc każdy osobnik, który pracuje w dziedzinie objętej nazwą „sztuka” ma prawo nazywać siebie artystą? Jestem pewna, że to słowo jest nadużywane. Z zażenowaniem słucham, jak pani Iks, która wiernie naśladuje twórczość pani Igrek, i na tym tylko bazując, zdobywa popularność, nazywa się artystką. Z równym zażenowaniem przyglądam się popisom aktorskim mniej lub bardziej nieudolnych amatorów, którzy z dumą zaliczają siebie do grona artystów. To nie oznacza, że każdy absolwent szkoły teatralnej automatycznie staje się artystą z chwilą otrzymania dyplomu. Do tego potrzeba talentu i sukcesów artystycznych. Sukcesy rozumiem inaczej niż popisywanie się w brukowcach zdjęciami z egzotycznej plaży, gdzie tenże „artysta” obłupuje ponętną blondynkę. Słowu artyści trzeba więc przywrócić jego prawdziwy sens.